← Wszystkie artykuły · Inwestycja · Aktualizacja Rynku · 7 min czytania

Boom na rynku nieruchomości w Hiszpanii to nie bańka. To coś odwrotnego.

Boom nieruchomości w Hiszpanii to nie bańka, to przeciwieństwo bańki: ceny rosną z powodu niedoboru mieszkań, a nie nadpodaży. Ceny nieruchomości w Hiszpanii wzrosły o 12,7 procent w 2025 roku, największy roczny wzrost od 2007 roku, ale tam gdzie upadek w 2008 roku pochodził z nadbudowy w Hiszpanii, ponad 700 000 domów rozpoczęto w jednym roku, gonząc popyt, który nie był rzeczywisty, dzisiejszy wzrost pochodzi z niedobudowy w Hiszpanii, z około 83 500 domami ukończonymi w ciągu ostatniego roku wobec skumulowanego niedoboru przekraczającego 730 000 domów. Te same rosnące ceny, przeciwna przyczyna, a zrozumienie tej różnicy to jedyna najbardziej pożyteczna rzecz, jaką kupujący może zrobić teraz.

To pytanie, które słyszymy co tydzień, sformułowane na tuzin różnych sposobów: ceny wzrosły tak szybko, na pewno to bańka, na pewno musi pęknąć, czy nie powinienem czekać. To słuszna obawa, zwłaszcza jeśli pamiętasz 2008 rok, ale porównanie się rozpada w momencie, kiedy spojrzysz na to, co naprawdę napędza liczby.

To pytanie o bańkę, udzielone odpowiedzią na dane dotyczące podaży. Aby zapoznać się z podziałem regionalnym tego, gdzie ceny rzeczywiście się poruszają, zobacz dlaczego wybrzeże to inny rynek nieruchomości. W przypadku liczb ze środka 2026 r. specjalnie na tym wybrzeżu, zobacz naszą perspektywę Marbelli z połowy roku.

2008 było zbyt wiele domów. 2026 jest zbyt mało.

Zawał, który wszyscy pamiętają, to opowieść o podaży w odwróceniu. Na szczycie ostatniego cyklu, Hiszpania rozpoczynała ponad 700 000 domów rocznie, więcej niż Wielka Brytania, Francja i Niemcy razem wzięte. Kredyt był tani, kupujący przerzucali umowy off-plan, a budowa przebiegała latami przed jakimkolwiek realnym popytem. Gdy kredyt się zatrzymał, była góra niesprzedanych zapasów i nikt, aby je kupić. Ceny spadły nawet o połowę w niektórych częściach kraju.

Teraz spójrz na dzisiaj. Hiszpania ukończyła około 83 500 domów w ciągu ostatniego roku. Nie 700 000. Osiemdziesiąt trzy tysiące, dla kraju, którego populacja wzrosła o około trzy miliony ludzi w dekadę do prawie 49,5 miliona. Od 2021 roku około 474 000 domów zostało wybudowanych, podczas gdy powstało 1,2 miliona nowych gospodarstw domowych. Skumulowany niedobór przekracza teraz 730 000 domów, a firmy badawcze spodziewają się, że zbliży się do 800 000 do 2027 roku, nawet przy rosnących zezwoleniach.

Bańka to ceny zawyżone poza realnym popytem. To realny popyt gonczy mieszkalnictwo, które nie istnieje. Te same rosnące ceny, przeciwny powód. Ta rozróżnienie ma ogromne znaczenie dla tego, co się stanie dalej.

Dlaczego zawał jest arytmetycznie trudny

Aby ceny spadły, potrzebujesz jednej z dwóch rzeczy: popyt musi wyparować lub fala podaży musi uderzyć na rynek. W 2008 oba się stały jednocześnie. Dzisiaj żaden nie jest widoczny.

Popyt ciągle rośnie, z formowania się gospodarstw domowych, z migracji i na wybrzeżu z głębokiej puli międzynarodowych kupujących. A podaż nie może się zwielokrotnić, ponieważ domy zajmują lata, aby uzyskać pozwolenie i wybudować, a luka między przyznanych pozwoleń a faktycznie ukończonymi domami jest w najszerszym miejscu od 2010 roku. Nawet optymistyczne prognozy mają Hiszpanię budującą około 160 000 domów rocznie do 2027 roku, wciąż poniżej około 226 000 netto nowych gospodarstw domowych utworzonych tylko w 2025 roku.

Niedobór działa jako podłoga poniżej cen. Dlatego poważne prognozy na 2026 nie przewidują korekty, ale spowolnienia: BBVA Research oczekuje wzrostu około 7 procent w tym roku, w dół z dwucyfrowych, ale stanowczo pozytywne. Wolniejszy nie jest tym samym co spadek.

Dane miesięczne do połowy 2026 r. nie wspierały do tej pory historii spowolnienia. Przyśpieszył się wskaźnik cen na wybrzeżu firmy Tinsa każdego miesiąca od stycznia do lipca, zamykając większość luki do starego szczytu z 2007 r. w ciągu pół roku zamiast od niego odbiegać.

Nie ma jednolitego rynku hiszpańskiego

Jedno z czego konsekwentnie zapominają krajowe media: Hiszpania to co najmniej trzy rynki nieruchomości ukryte pod jedną nazwą.

Duże miasta — Madryt, Barcelona, Walencja i Málaga — napędzane są popytem krajowym i zanotowały wzrosty dwucyfrowe, ponieważ młodzi Hiszpanie koncentrują się tam, gdzie są miejsca pracy. Wewnętrzna Hiszpania to lustrzane odbicie — miasta pustoszeją, a ceny stagnują lub spadają; są prowincje, gdzie domy handluje się poniżej 800 euro za metr kwadratowy. A potem jest wybrzeże, które napędzane jest zupełnie innym silnikiem: międzynarodowymi nabywcami, popytem lifestyle’owym i chronicznym niedoborem gruntów budowlanych.

Ten trzeci rynek to nasz rynek. Ceny wywoławcze Marbelli osiągnęły około 6260 euro za metr kwadratowy na początku 2026 roku, wzrost o około 8,6 procent rok do roku, i presja jest równie widoczna od Golden Mile do Benahavís i New Golden Mile wokół Atalaya. Popyt przybrzeżny nie zależy od wzrostu wynagrodzeń w Hiszpanii ani od hipotек hiszpańskich. Duża część zakupów tutaj odbywa się gotówką, co jest także przyczyną, dla której wzrost stóp procentowych wyhamował ten rynek znacznie mniej niż rynek krajowy.

Dlaczego nowa podaż pozostaje niedoborem, a premium

Jeśli ceny są tak wysokie, dlaczego nie pojawia się fala nowej podaży, aby je zaspokoić? Krajowo, w dużej mierze nie może: grunty gotowe do zabudowy są niedoborem i powoli się uwalniają, ścieżki planistyczne rozciągają się na lata, a podatki i opłaty na każdym szczeblu administracji pochłaniają znaczną część końcowej ceny nowego domu, pozostawiając marże deweloperów znacznie cieńsze niż większość nabywców zakłada. Na tym wybrzeżu widoczna jest aktywność budowlana, ale ścieśniana ekonomika popycha większość jej w kierunku powtarzających się szablonów i tanich spekulacji. Naprawdę dobrze pomyślane, dobrze zbudowane projekty pozostają maleńkim wycinka tego, co się rozpoczyna, i ten wycinek, podobnie jak najlepsze z obecnych nowych projektów na New Golden Mile, to to, co zachowuje wartość. Niedobór jakości jest wbudowany w to, jak funkcjonuje ten rynek.

Czy więc powinieneś czekać?

Spotkaliśmy nabywców, którzy zdecydowali się czekać w 2017 roku na korektę, która wydawała się nieuchnionna. Ceny wzrosły każdego roku od tego czasu, włączając w to największy wzrost w prawie dwie dekady w 2025 roku. Czekanie nie uczyniło niczyiego zakupu tańszym; konsekwentnie uczyniło to drożej.

To nie jest tekst sprzedażowy, to to, co mówi arytmetyka podaży. Nikt nie może obiecać, co przyniesie jakiś konkretny rok, i nikt nie powinien. Ale crash potrzebuje mechanizmu, i naprawdę trudno skonstruować go na rynku z deficytem 730 000 domów, rosnącym popytem i budową działającą na ułamek swojego dawnego tempa. Realistyczny zakres na nadchodzące lata to stały wzrost jednocyfrowy, przy czym sam niedobór działa jako stabilizator.

Dla nabywców praktyczny wniosek nie brzmi “kup cokolwiek, szybko”. To jest to, że wybieranie czasu rynku to zły kierunek. Kupowanie dobrze ma znacznie większe znaczenie niż kupowanie w jakimś wyobrażonym dnie: właściwy obszar, nieruchomość z naprawdę rzadkimi cechami, rozsądna due diligence w sprawie ceny. Jeśli chciałbyś pomocy w tej części, od pierwszej linii plaży do golfa i terenu wzgórz, to dokładnie to, czym zajmujemy się przez cały dzień.

Ten podział wyraźnie się uwidacznia na wybrzeżu — zobacz dlaczego to wybrzeże to inny rynek nieruchomości niż reszta Hiszpanii.

Pytania, które ludzie zadają

Czy hiszpański rynek nieruchomości to bańka spekulacyjna?

Nie. Ceny rosną z powodu niedoboru mieszkań, skumulowanego deficytu ponad 730 000 domów, a nie z powodu nadpodaży pędzące słaby popyt, tak jak przed kryzysem 2008.

Czym dzisiejszy hiszpański rynek nieruchomości różni się od okresu przed kryzysem 2008?

2008 wynikł z hiszpańskiego przebudowania, więcej niż 700 000 domów rozpoczętych w jednym roku wobec popytu, który nie był rzeczywisty. Dziś Hiszpania kończy rocznie około 83 500 domów wobec rzeczywistego, rosnącego popytu. Te same rosnące ceny, ale przeciwna przyczyna.

Czy ceny nieruchomości w Hiszpanii się zawalą?

Zawalenie się wymaga zniknięcia popytu lub fali nowej podaży na rynek. Żadne z nich nie jest obecnie widoczne: popyt wciąż rośnie z formowania się nowych gospodarstw domowych i kupujących międzynarodowych, a podaż nie może wzrosnąć, ponieważ domy wymagają lat na pozwolenia i budowę.

Czy powinienem czekać na korektę przed zakupem nieruchomości w Hiszpanii?

Kupujący, którzy czekali na korektę w 2017 roku, obserwowali wzrost cen co roku od tego czasu. Czekanie nie uczyniło zakupów tańszymi, niezawodnie uczyniło je droższymi.

Czym jest niedobór mieszkań w Hiszpanii i jak duży on jest?

Skumulowany deficyt przekraczający 730 000 domów, który ma się zbliżać do 800 000 do 2027 roku, nawet przy wzroście pozwoleń, napędzany przez około 1,2 miliona nowych gospodarstw domowych formujących się od 2021 roku wobec zaledwie około 474 000 wybudowanych domów.

Dlaczego nowa podaż pozostaje rzadka na Costa del Sol, nawet wobec silnego popytu?

Ziemia jest rzadka i droga, podatki i opłaty pochłaniają dużą część ceny nowego domu, a cienkie marże deweloperów pchają większość tego, co się buduje, w kierunku powtarzających się, oszczędnych szablonów, a nie naprawdę rzadkiego kapitału jakości.

Pytania dotyczace tego tematu?

Mickey Sturhoofd i zespół chętnie Ci pomogą.

Porozmawiaj z nami →